1. sprawa - mają nam dzisiaj przestawić czas. Cholera, ja rozumiem, że tak trzeba, bo zaczniemy się budzić o 19 i chodzić do szkoły, jak będzie ciemno. Ale I tak wszyscy odczuwamy to jako "Znowu ś
2. sprawa - zdałoby się wziąć za swoją galerię. Ukradnę jutro siostrze aparat i zrobię zdjęcia tekturkom (takie kartki a3 i a2, na których ćwiczymy na kółku...) i wrzucę szkic Mansona. xD To będzie straszne XD
3. sprawa - zbliża się kwiecień. Testy gimnazjalne. W ogóle nie rozumiem tego szumu, całe to "uczta się!". Jakby pomyśleli, to w naszej gminie Syców zrobiliby tak jak w sąsiedniej Twardogórze - tam od 1. klasy gimnazjum uczniowie mają kilka lekcji z przedmiotów więcej (nie wiem dokładnie na jakiej zasadzie, ale nie 15h dodatkowo w szkole, tylko raz na jakiś czas... chyba obowiązkowo, ale ręki sobie uciąć nie dam), na których powtarzają, utrwalają i tłumaczą. I ONI są przygotowani do testów. Mają po 40 i więcej punktów. Ale czy to takie dziwne?! TO jest przygotowanie, a nie zadanie nam (pierwszy lepszy przykład z brzegu...) 12 punktów, które mamy opracować na kolejną lekcję. I na tej lekcji piszemy test z tego, co mieliśmy zrobić w domu, dostajemy ocenę i dopiero teraz tłumaczymy, o co w tym chodziło... Głupie? Raczej nie inaczej...
Sprawa nr 4. Chcę iść na medycynę. (Pogadam tak 2 tygodnie i będę chciał iść na psychologię.)
Sprawa nr 5. Wolę Mansona od "Hanny Montany" i zdania nie zmienię, choćby mi ktoś podrzucił różowe ołówki z tą pomalowaną lalką... Pewnie, ze jest okropny i robi wokół siebie szum, przecież jest skandalistą.
Sprawa nr 6. Gdyby każdy ksiądz był taki, jak nasz rekolekcjonista, cała ta wiara miałaby sens. :]
En garde!
Edit: Dlaczego nikt nie ma dużego skanera? :< Aparaty ssą...